Przesympatyczna Pani Irena, przełamała się i zdecydowała się pokazać swoje sery. Brawo. Oto zdjęcia z autorskim komentarzem Pani Ireny:
Przedstawiam moje sery……
oto dwa sery z domieszką kopru włoskiego i ziół. Są w trakcie dojrzewania i trudno powiedzieć jak długo to potrwa. Ten mniejszy jest po to, by śledzić proces dojrzewania i zmieniający się smak. Muszę powiedzieć, że zapowiada się całkiem nieźle.

A ten, przekrojony na pół…..właśnie z nim miałam „kłopoty smakowe”. Wydaje się, że wraca do formy. Jego przeznaczeniem jest być serem tylżyckim. Na zdjęciu nie widać, że ma lekko żółtą skórkę, ale za to widoczne sa małe dziurki. Leży juz w lodówce ponad 3 tygodnie, zrozumiałe więc, że zaczynam się niecierpliwić.

To wszystko, więcej nie mam, bo zostały zjedzone. Bardzo ciężko jest czekać, aż ser zakończy dojrzewanie a degustacja jest taka przyjemna.
Pani Ireno, wielkie dzięki. Jak tylko złapie wolną chwile, postaram się trochę o tym co widzę – napisać – dla dalszej Pani serowarskiej chwały.
Jedno jest PEWNE, Szanowni Państwo – utrzymać ser zrobiony w domu do stanu pełnej dojrzałości jest niezmiernie trudne, a często wprost niemozliwe. Ser robiony własnoręcznie to smakowitość nie spotykana w sklepach i wielka, wielka frajda.
Pani Ireno, jeszcze raz dziękuję,
Serdecznie pozdrawiam
W.